Czy państwo naraża nasze zdrowie?

W obliczu wyborów parlamentarnych lub prezydenckich zawsze obsypywani jesteśmy wieloma obietnicami. W programie każdego, kto stara się o zdobycie elektoratu jest punkt, który dotyczy poprawy stanu służby zdrowia w naszym kraju. Faktem jest bowiem, że stan w jakim się ona znajduje jest fatalny, szczególnie jeśli spojrzymy na nią przez pryzmat innych państw członkowskich Unii Europejskiej. W tym wszystkim warto sobie jednak zadać pytanie czy taki stan może bezpośrednio odbić się na naszym zdrowiu? Zdania na tej temat są podzielone. Nie sposób jednak nie pamiętać wielu przypadków, które często nagłaśniane są przez media, które okazywały brak odpowiedzialności lub brak profesjonalizmu w działaniach lekarzy. Niejednokrotnie słyszymy o zaszytych w ciele operowanego narzędziach operacyjnych, o nieprawidłowych diagnozach lub co najgroźniejsze braku chęci udzielenia pomocy. Warto więc zastanowić się także, kto jest za to odpowiedzialny i czy nie lepiej dla całego ogółu byłoby zamiast kłótni i sprzeczek opracować stosowny plan reform, tak by idąc do szpitala nikt nie musiał bać się o to, czy nie wyjdzie z niego z uszczerbkiem na zdrowiu.

Przeziębienie atakuje

Pogoda zawsze jest nieobliczalna i niejednokrotnie każdemu z nas spłatała figla, który mógł zakończyć się nieprzyjemnymi konsekwencjami. Szczególnie w okresie jesiennym, zimowym i wiosennym wszyscy jesteśmy narażeni na przeziębienia, które pomimo, że nie niosą zazwyczaj za sobą poważniejszych skutków, mogą nam bardzo utrudnić życia i na kila dni przykleić do łóżka. Czym jest przeziębienie wie chyba każdy- katar, ból gardła, ból głowy czy gorączka idące w parze z osłabieniem organizmu to objawy, których nie sposób nie zapomnieć.  Jednakże przeziębionych możemy wyraźnie podzielić na dwie grupy. Jedni udając się z problemem do specjalisty, czyli lekarza i leczą się przepisanymi i zaleconymi lekami. Druga grupa to zaś ludzie, którzy pozostają w domu i próbują leczyć się na własną rękę. Które rozwiązanie jest skuteczniejsze? Odpowiedź jest bardzo trudna, ponieważ tak w jednej jak i w drugiej grupie większość przypadków kończy się  radością ze zdrowia po kilkunastu dniach. To w jaki sposób podejdziemy do przeziębienia powinno więc być kwestią naszego przemyślanego wyboru.

Domowe sposoby na chorobę

Niepodważanym faktem jest to, że tak naprawdę chorujemy wszyscy i jest to nieodłączny element naszego codziennego życia. Jedni chorują intensywniej, popadają w cięższe choroby, inni zaś ograniczają się do zwykłych przeziębień, raz na kilka lat. Niezależnie od tego nasza mentalność zazwyczaj buduje mur pomiędzy nami a lekarzami. Boimy się odwiedzić swoją przychodnię, próbując leczyć się na własną rękę, domowymi sposobami lub samemu kupując leki. Lekarza niestety w Polsce uważa się za ostateczną ostateczność. Być może wynikiem tego jest także fatalny stan służby zdrowia w naszym kraju. Warto jednak udać się tam gdzie powinniśmy, zamiast zwlekać, leżąc w domu i myślą że to nic, poważnego i pewnie za parę dni przejdzie samo. Taki schemat postępowania może nas kiedyś zawieść i sprawić , że popadniemy w ciężką chorobę. Podobnie z resztą jest z okresowymi badaniami kontrolnymi, których większość z mieszkańców Polski unika jak ognia. Statystyki mówią jednak same za siebie, nie potrafimy o siebie zadbać!

Świńska grypa

Na grypę chorujemy praktycznie co roku. Raz dotyczy to większej, raz mniejszej liczby ludności. W tym roku jednak stanęliśmy przed obliczem tak zwanej świńskiej grypy, która przywędrowała z Ameryki Środkowej. Trudno dziś oceniać zagrożenie i możliwość zapadnięcia w chorobę. Cała sprawa nagle ucichła i zniknęła tak naprawdę nie wiadomo gdzie.  Faktem jest jednak, że w Meksyku to przez wirusa, który przenosząc się ze zwierząt na ludzi zmutował, zmarło wiele osób, a przez pewien okres czasu mieliśmy do czynienia z kompletnym paraliżem w tym kraju. Grypa dotarła także do Europy, o czym słyszeliśmy już latem, kiedy wymieniano pojedyncze przypadki zachorowań. Momentem szczytowym była jednak jesień, kiedy to ogłoszono pandemię, a cała Ukraina zamarła, przestraszona zwiększającymi się liczbami zachorowań i zgonów w swoim kraju. Z dnia na dzień sytuacji była jednak spokojniejsza a sam wirus słabł, powodując tylko kilka przypadków zachorowań w naszym kraju, do którego dotarł już jako zwyczajna, sezonowa grypa. Obaw o nasze zdrowie wywołał jednak co nie miara.